Media o nas

http://gwiazdkacieszynska.pl/gwiazdka/reportaze/1414-nauczyciel-z-pasja-aldona-kaluza-kanadys


Twierdzi, że nie ma nauki bez konfrontacji, a bogactwa bez różnorodności. Mama, żona, germanistka, nauczyciel, spełniony człowiek, właścicielka spaniela o imieniu Karmel. Wciąż stara się zwolnić swój bieg i nie żałuje, że czasami marzenia się nie spełniają, bo gdyby się spełniały dziś w zaciszu czterech ścian tłumaczyłaby kolejny tekst. A przecież tyle w niej pasji i optymizmu… Tym trzeba się dzielić.

                                  xxx

Aldona Kałuża-Kanadys nauczycielka Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego z oddziałami gimnazjalnymi im. św. Melchiora Grodzieckiego w Cieszynie 16 października odebrała z rąk Ordynariusza Diecezji Bielsko-Żywieckiej ks. Romana Pindla – Nagrodę Prezesa Stowarzyszenia „Dziedzictwo św. Melchiora Grodzieckiego”.

Gwiazdka Cieszyńska: „Nagroda w uznaniu za dbanie o stałe podnoszenie jakości kształcenia w zakresie nauczanego języka niemieckiego, pochylenie się nad każdym uczniem i czynienie z hasła „indywidualizacja pracy z uczniem” prawdziwego motta w swojej pracy, a także za rzetelne i oddane promowanie szkolnictwa katolickiego”. Szczególne słowa. Duże. Zaskoczyło Panią to wyróżnienie?

Aldona Kałuża-Kanadys: Zdecydowanie tak (śmiech). Z całą pewnością jednak jakość pracy i indywidualne spojrzenie na ucznia to zasługa całej szkoły i jej kameralnego charakteru, który nie pozwala uczynić z ucznia osoby anonimowej.

Gwiazdka Cieszyńska: Zabrzmiało bardzo skromnie, ale dla mnie samej odpowiedzią na wyróżnienie są wyniki konkursu, który zorganizowali uczniowie katolickiego liceum. Jak wszyscy wiemy młodzi ludzie to wymagające jury, a jednak podbiła Pani ich serca na tyle, by znaleźć się w gronie najsympatyczniejszych nauczycieli.

Aldona Kałuża-Kanadys: (śmiech)

Gwiazdka Cieszyńska: Na pierwszy rzut oka widać w Pani zamiłowanie do języka niemieckiego i radość z uczenia, czyżby urodziła się Pani od razu germanistką?

Aldona Kałuża-Kanadys: Raczej nie. Moja przygoda z językiem obcym rozpoczęła się w przedszkolu od języka francuskiego, co prawda była głównie wypełniona zabawą, ale sprawiała mi dużą frajdę. Po języku francuskim przyszedł czas na naukę języka rosyjskiego, do którego ciągle odnoszę się z dużym sentymentem, jednak jakoś tak przypadkiem moje serce w szkole podstawowej zdobył też język niemiecki, na który się zapisałam i regularnie chodziłam co tydzień.

Gwiazdka Cieszyńska: Dziecko, które chce się uczyć? Samo domaga się lekcji? Czy to pytanie nie brzmi dziwnie?

Aldona Kałuża-Kanadys: To zależy od motywacji, a moja była spora – regularne uczęszczanie na lekcje z języka niemieckiego niosło ze sobą szansę wyjazdu do Niemiec.

Gwiazdka Cieszyńska: Ośmioletnia dziewczynka marząca o wielkim świecie?

Aldona Kałuża-Kanadys: O wielkim? Nie. Raczej o ładniejszym, bardziej kolorowym, interesującym, takim, który oglądałam w zagranicznych katalogach. Trudno o inną motywację, gdy ma się tak mało lat.

Gwiazdka Cieszyńska: Wyjazd do byłego NRD zafascynował Panią czy jednak rozczarował?

Aldona Kałuża-Kanadys: Z całym zdecydowaniem zafascynował, pokazał piękne miejsce – tak inne od tego, które znałam na co dzień. Kolorowe. Wyjazdy – ten i kolejne, dały mi jednak przede wszystkim szansę poznania ludzi, którzy tam mieszkają… ich mentalności. Skonfrontowania jej, zaobserwowania różnic, ale bez negowania różnorodności i odmienności, które czynią nas ciekawymi ludźmi z ogromnym bogactwem. Bardzo szybko odkryłam też, że nie można nauczyć się języka obcego nie mając kontaktu z ludźmi, którzy tym językiem mówią.

Gwiazdka Cieszyńska: Cel został osiągnięty. Po powrocie z NRD motywacja do nauki nie opadła?

Aldona Kałuża-Kanadys: Wręcz przeciwnie. Nauka nie wymagała już takiej motywacji, bo ucząc się języka niemieckiego zdążyłam go już bardzo polubić. W drugiej klasie liceum wiedziałam też, że germanistyka będzie moim wyborem. Innego planu nie było. Marzyłam (troszkę naiwnie), że w domowym zaciszu będę tłumaczyła teksty.

Gwiazdka Cieszyńska: A jednak od siedemnastu lat jest Pani nauczycielem. Przypadek?

Aldona Kałuża-Kanadys: Nie wiem. Być może wybrałam podświadomie, kierując się wyborami moich rodziców, którzy byli nauczycielami (śmiech). Ważne, że był to najlepszy wybór z możliwych. Obawiam się, że mój charakter nie pozwoliłby mi długo pozostać w domowym zaciszu z tekstami do tłumaczenia.

Gwiazdka Cieszyńska: Może korepetycje z języka niemieckiego, które zaczęła Pani udzielać stały się zalążkiem tej nauczycielskiej przygody?

Aldona Kałuża-Kanadys: Tak. Myślę, że to dobry trop (śmiech).

Gwiazdka Cieszyńska: Ukończyła Pani Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie i studia w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Później przyszedł czas na podyplomowe studia doskonalące dla nauczycieli języka niemieckiego na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Niemal od początku pracy w katolickim liceum postawiła Pani uaktywnić wymianę polsko-niemiecką. Nie lubi Pani bezczynności?

Aldona Kałuża-Kanadys: Może nie o bezczynność tu chodzi, a raczej o przekonanie, że nie można uczyć się języka obcego i nauczać go, jeśli nie obcujemy z nim. Od początku zależało mi, żeby wymiany były prowadzone w interesujący dla uczestników sposób, który eliminuje niepotrzebne i często niesprawiedliwe, ale wciąż obecne stereotypy. Wymiany, jak już wspomniałam mają nas uczyć różnorodności i otwartości na inność.

Gwiazdka Cieszyńska: Skorzystam z okazji i zapytam również o prywatny świat Aldony Kałuży-Kanadys. Rodzina? Pasje? Czas wolny?

Aldona Kałuża-Kanadys: Prywatnie jestem przede wszystkim żoną i mamą dwójki dzieci. Mój wolny czas więc przede wszystkim wypełnia rodzina. Próbuję jednak wygospodarować w ciągu tygodnia małą chwilkę dla siebie. Zazwyczaj jest nią niedzielny poranek. Co wtedy robię? Nadrabiam zaległości w lekturach. Czytanie sprawia mi ogromną przyjemność bez względu na to, czy jest to Tygodnik Powszechny czy książka. Z chęcią wracam do lektur z czasów studenckich, które kiedyś czytałam w pośpiechu, na szybko.

Gwiazdka Cieszyńska: Zwalnia Pani wtedy swój bieg na moment?

Aldona Kałuża-Kanadys: Staram się. Nie chcę pędzić przez życie. Mam nadzieję, że nauczę się wolniejszego „bycia”. Widziałam mieszkańców Zurychu w Szwajcarii, oni potrafią delektować się każdym dniem. Oglądać świat, zachwycać się nim. Ja ciągle chodzę za szybko. Próbuję więc siebie na siłę spowolnić (śmiech).


Dziękuję za rozmowę.


/Barbara Stelmach-Kubaszczyk/

 

Nauczyciel z pasją - rozmowa z Panią mgr Moniką Sitek

http://gwiazdkacieszynska.pl/gwiazdka/nasze-tematy/700-nauczyciel-z-pasja

Pani Monika Sitek we wrześniu ubiegłego roku dołączyła do kadry pedagogicznej Katolickiego Gimnazjum i Liceum im. św. Melchiora Grodzieckiego w Cieszynie. Szybko zyskała sympatię uczniów. Uśmiechnięta, optymistyczna, zakochana w biologii, której naucza – przeniosła w szkolne mury jedną ze swoim pasji, mianowicie - grę w szachy. Koło szachowe, które tak licznie skupia uczniów, to jej zasługa.


BSK: Zawodowo nauczyciel, prywatnie?
M. Sitek: Przede wszystkim mama 3-letniego chłopca. Oprócz tego, w wolnym czasie… osoba zafascynowana swoim przedmiotem nauczania i grą w szachy, które towarzyszą mi od dziecka. Grał mój tata, brat, moi kuzyni… Dziś swoją pasją mogę zarażać innych i widzę, że dzieje się to z bardzo pozytywnym skutkiem…

BSK: Pani od biologii... Spełniło się marzenie małej dziewczynki?

M. Sitek:
Oj tak. Nauczycielem chciałam być właściwie od zawsze. Już w szkole podstawowej swoje plany na przyszłość opisałam w wierszu, który zaczynał się od słów „Gdy dorosnę zostanę przedszkolanką…”. Jak widać praca z dziećmi często pojawiała się moich myślach. Ukończyłam Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Cieszynie, następnie Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska.

BSK: Dlaczego akurat biologia?

M. Sitek:
W biologii zakochałam się w liceum. Wcześniej moim ulubionym przedmiotem była chemia. Dziś uważam, że fajnie jest być nauczycielem przedmiotu, który wiąże się bezpośrednio z nami, a co może być bliżej nas niż biologia? (śmiech) Wydawać by się mogło, że to przedmiot, którego trzeba uczyć się, powtarzając gotowe formułki. Uważam jednak, że tak nie jest. Biologię trzeba przede wszystkim zrozumieć, a czym więcej posiadamy wiadomości, tym więcej rozumiemy. W biologii nic nie dzieje się bez przyczyny.

BSK: Po sposobie, w jaki opowiada Pani o swojej pracy wnioskuję, że jest w niej mnóstwo pasji…

M. Sitek:
Tak, zdecydowanie. Najbardziej interesuję się przedmiotem, którego nauczam. Staram się na bieżąco wzbogacać swoją wiedzę, bo jak wszyscy wiemy, ogromnie dużo dzieje się w tej dyscyplinie naukowej. W wolnej chwili więc, zamiast muzyki i filmu wybieram – ciszę i skupienie, one pozwalają mi znaleźć nowe publikacje, materiały, artykuły, które jeszcze bardziej poszerzają moje zainteresowania. Oczywiście, staram się też wpisywać w swoją codzienność zdrowe odżywianie, dietę i ruch…

BSK: Dziś młodzież zna mnóstwo matematycznych wzorów, a nie potrafi wskazać położenia wątroby :)

M. Sitek: Spotykam się z takim stwierdzeniem. Staram się w dostępny sposób przekazywać młodym ludziom potrzebną, życiową wiedzę… Widzę, że uczniowie chętnie chłoną tę wiedzę. Zadają pytanie, dzielą się swoimi spostrzeżeniami i obawami… Wspólnie więc o nich dyskutujemy, omawiamy je…
Za nami również VI edycja NOCY BIOLOGÓW - 17 uczniów naszych szkół wzięło udział w ogólnopolskiej akcji. Uczniowie zapoznali się z pracą w laboratoriach i ich wyposażeniem, wzięli udział w wykładach, pokazach, warsztatach i konkursach

BSK: A jednak nie tylko biologia skrada Pani czas i myśli…

M. Sitek:
Tak. Jestem w trakcie realizacji studiów podyplomowych, które pozwolą mi nauczać w szkole również chemii.

BSK: Gdyby dzisiaj miała Pani zweryfikować swoje dziecięce marzenia, jakie by one teraz były?

M. Sitek:
Dokładnie takie same. Też chciałabym uczyć, mieć kontakt z uczniami, prowadzić lekcje… Nie zmieniłabym tego. Praca daje mi ogromną radość i spełnienie.

BSK: Na zakończenie zapytam jeszcze o Pani syna – on też będzie kiedyś grał w szachy?

M. Sitek: Tak. Już stawia pierwsze ruchy na szachownicy :)

Dziękuję za rozmowę.
Barbara Stelmach-Kubaszczyk

 

 UROCZYSTE PODPISANIE WSPÓŁPRACY PATRONACKIEJ Z WYDZIAŁEM FIZYKI, ASTRONOMII I INFORMATYKI STOSOWANEJ UNIWERYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE ORAZ Z WYDZIAŁEK TEOLOGICZNYM UNIWERYTETU ŚLĄSKIEGO W KATOWICACH.

Uczniowie Katolickiego Gimnazjum i Liceum im. św. Melchiora Grodzieckiego w Cieszynie, a także ich rodzice i nauczyciele z dyrektorem szkół ks. Tomaszem Sroką na czele, byli świadkami uroczystego podpisania umowy o współpracy patronackiej z Wydziałem Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Stosowny dokument sygnowali: biskup Roman Pindel - prezes zarządu Stowarzyszenia "Dziedzictwo św. Jana Sarkandra", dr hab. Grzegorz Michałek, dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz dr Marek Wójtowicz z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

http://bielsko.gosc.pl/gal/pokaz/3586799.Katolickie-szkoly-w-Cieszynie-i-uniwersytety-razem/17#gt

 

 

Mamy wspaniałą młodzież

Uczniowie Katolickiego Liceum im. św. Melchiora Grodzieckiego w Cieszynie upiekli ciasta, pieniądze z ich sprzedaży przeznaczyli na pomoc Pani Karinie, która zmaga się z glejakiem. Koszt leku, który musi zażyć każdego dnia wynosi 500 złotych. Kuracja potrwać może nawet pół roku.

http://gwiazdkacieszynska.pl/gwiazdka/reportaze/538-mamy-wspaniala-mlodziez

 

 

Miłośnicy szachów

http://www.gwiazdkacieszynska.pl/gwiazdka/nasze-tematy/583-milosnicy-szachow

KALENDARZ WYDARZEŃ
CYTAT DNIA
"Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało"
Janusz Korczak

Kontakt

Katolickie Liceum Ogólnokształcące
im. Św. Melchiora Grodzieckiego

Plac Dominikański 2
43-400 Cieszyn
Zdjęcie Szkoły